Historia pewnie dla większości z Was była najnudniejszym przedmiotem w szkole. W dorosłości jednak wiele osób chętnie sięga po różne fakty historyczne, ponieważ rzucają one mnóstwo światła na obecne wydarzenia.

Można więc śmiało wysnuć tezę, że sama historia jest szalenie ciekawa, fascynująca i inspirująca. To sposób przekazywania wiedzy historycznej (wkuwanie dat, każdy coś o tym wie…) jest wadliwy. Wybitny naukowiec, który zmarł w 1996 roku, Carl Sagan, powiedział kiedyś

Musisz znać przeszłość, by zrozumieć teraźniejszość

Carl Sagan

Ile głębi ma w sobie to powiedzenie, można sobie uświadomić, gdy zauważy się, że każde nasze doświadczenie jest zbudowane na doświadczeniach innych. Cała obecna wiedza, którą wykorzystujemy do swoich celów, jest oparta na wynikach wieloletnich badań innych osób.

To właśnie dzięki temu, że ktoś kiedyś odkrył różne substancje i ich oddziaływanie na organizm ludzki, dziś możemy tak sprawnie posługiwać się dietami do osiągnięcia własnych zdrowotnych i sylwetkowych celów.

Dlatego zachęcam, abyście poznali garść historycznych faktów, które przybliżą Was do zrozumienia współczesnego modelu zdrowego odżywiania.

Zdrowe żywienie w starożytności

W starogreckim słowo „dieta” oznaczała po prostu „zdrowy styl życia”. Już wtedy zaobserwowano, że to, co spożywasz może mieć ogromny wpływ na to, jak żyjesz i jak się czujesz.

Już starożytni greccy uczeni odkryli, że pewne pokarmy mogą wpływać negatywnie, a inne pozytywnie na nasz nastrój czy zdrowie. Zaobserwowali oni również, że nie tylko to, co jemy, lecz również w jaki sposób spożywamy posiłki, ma na zdrowie spory wpływ.

Niechaj pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem

Hipokrates

Już wtedy wiedziano, że istnieją pokarmy mniej i bardziej zdrowe, choć oczywiście nie były wtedy znane fast foody, ani nie znano mechanizmów działania poszczególnych związków chemicznych na ludzki organizm. Po dziś dzień prym wiedzie twierdzenie, że zdrowa dieta

to 70% zdrowego ciała i ducha, a pozostałe 30% to aktywność fizyczna oraz umysłowa. 

Wróćmy jeszcze na chwilę do samego słowa „dieta”, które w dzisiejszych czasach wciąż jest nieprawidłowo używane. Otóż „dieta” nie powinna oznaczać konkretnego modelu żywienia ukierunkowanego na schudnięcie, trwającego przez jakiś czas.

Prawdziwym jej znaczeniem jest właśnie ten „styl życia” – staranne dobieranie pokarmów, smaczne gotowanie, spożywanie posiłków w spokoju w miłej atmosferze, dużo ruchu fizycznego i aktywności umysłowej na co dzień. To wszystko składa się na właściwy styl funkcjonowania na co dzień, prowadzący do szczęśliwego, zdrowego i pełnego witalności życia. 

Początek XX wieku – lata 1910-1950

blank

Współczesną naukę o żywieniu rozpoczyna tak naprawdę wynalezienie witamin przez polskiego biochemika Kazimierza Funka. Wykonał on ogromną pracę, gdy w 1913 roku udało mu się odkryć, że istnieją „witalne aminy” znajdujące się w niełuskanym ryżu, które zapobiegają chorobie podobnej do beri-beri u kurczaków.

W 1926 roku opisano tę witaminę jako tiaminę, czy też B1, a w 1936 roku zaczęto ją syntetyzować. W 1932 roku wyizolowano witaminę C, która odgrywała ogromną rolę w leczeniu i zapobieganiu szkorbutowi.

blank

Do tego czasu marynarze na statkach borykali się często ze szkorbutem, czyli chorobą powodującą rozluźnienie tkanki łącznej i powodującą rozmiękanie kośćca oraz wypadanie zębów.

Dopadała ona szczególnie marynarzy, którzy podczas długich wypraw nie mieli dostępu do świeżych warzyw i owoców. Do 1950 roku udało się odkryć i zsyntetyzować wszystkie dotąd znane nam witaminy.

Odkryto również, jakim chorobom mogą one zapobiegać:

witamina B1 – beri-beri

witamina B3 – pelagra

witamina B12 – anemia złośliwa

witamina C – szkorbut

witamina D – krzywica

W czasie I i II wojny światowej świat borykał się nie tylko ze skutkami zniszczeń, ale również brakiem dostępu do pełnowartościowej żywności. Występowało wiele chorób, których dziś praktycznie nie znamy, właśnie dzięki temu, że doskonale wiemy, jaką rolę odgrywają witaminy w zapobieganiu im.

To właśnie od tego momentu zaczęto syntetyzować i produkować preparaty witaminowe, dzięki którym wyeliminowano wiele powszechnych dotychczas chorób. Można też powiedzieć, że w tym czasie rozpoczęła się wielka era suplementów diety – dzięki syntezie witamin możliwe było wspomaganie żywienia tabletkami, co otworzyło wielu sprytnym przedsiębiorcom drogę do tworzenia multiwitamin. 

Fortyfikacja żywności w czasach Wielkiego Kryzysu

Oprócz witamin, równolegle prowadzono również badania nad mikroelementami. W czasach Wielkiego Kryzysu i II wojny światowej świat opanowała plaga chorób niedoborowych, wynikających z głodu i niewłaściwego odżywiania.

Żywność na całym świecie zaczęto więc fortyfikować, czyli wzbogacać. Tak powstała mąka wzbogacana żelazem i witaminami z grupy B, czy jodowana sól.

Pierwsze badania nad witaminami i minerałami doprowadziły do tego, że zaczęto większą wagę przykładać do roli, jaką poszczególne składniki pokarmowe odgrywają w różnych chorobach i problemach ze zdrowiem. 

Lata 1950-1970: ten okropny tłuszcz!

blank

Jeśli zastanawiałeś się, skąd w ludziach tendencja do demonizowania tłuszczu w każdej postaci, to z pewnością za chwilę to zrozumiesz. Po wojnie w krajach rozwiniętych gospodarczo doszło do spadku niedoborów żywieniowych oraz kalorycznych, głównie dzięki fortyfikowaniu żywności oraz przetwarzaniu jej na większą skalę.

– 70% na wszystkie diety, ebooki i kursy wideo

Problemem stało się za to coś innego – choroby dietozależne. W tym czasie zaobserwowano również ścisły związek spożywania tłuszczów z chorobami kardiologicznymi, a cukrów z nowotworami, próchnicą, cukrzycą, chorobą wieńcową i podwyższonym cholesterolem.

Zalecono więc powszechnie spożywanie diety niskotłuszczowej i niskocholesterolowej dla całej populacji. Dopiero w 1980 roku stwierdzono, że nie ma podstaw do tego, by ograniczyć spożycie tych składników u wszystkich osób. 

Skąd wzięły się te teorie?

Niektórzy mówią, że to zasługa ewolucji modelu żywieniowego, wynikająca naturalnie ze sporów o wczesną naukę. Inni mówią, że promocja niskotłuszczowej żywności wynika z rozwoju przemysłu spożywczego, który poszukiwał dla siebie niszy do sprzedaży swoich produktów typu light.

Bardziej prawdopodobne jest jednak to, że dotychczas izolowano poszczególne składniki i sprawdzano ich wpływ na zdrowie człowieka. O ile miało to sens w przypadku chorób niedoborowych, o tyle nie sprawdzało się przy chorobach metabolicznych. 

W tych czasach równocześnie prowadzono politykę intensyfikacji rolnictwa i uprzemysłowienia żywności. Było to istotne, aby zapobiegać głodowi w krajach mniej zamożnych.

Żywność miała być przede wszystkim nośnikiem kalorii, a przy okazji witamin i minerałów. Dążono więc do produkcji artykułów spożywczych, które będą tanie, łatwe w produkcji i przechowywaniu, ale też wysokoenergetyczne.

Naukowcy skupiając się na niedożywieniu kalorycznym zapomnieli jednak o białku – którego niedobory również powodowały skrajne niedożywienie. Rozwinięto więc produkcję artykułów żywnościowych wzbogacanych w białko, również w odżywkach dla niemowląt, które miały wspomagać karmienie piersią. 

W 1975 roku ostatecznie jednak zdecydowano, że problemem nie była „luka białkowa” jako taka, czyli brak dostępu do białka, lecz brak wystarczającej ilości pożywienia w krajach rozwijających się.

Zaczęto więc rozmawiać o sposobach na zwiększenie dochodów w krajach ubogich, które przełożyłyby się na zwiększenie dostarczanych im kalorii w pożywieniu. Wciąż jednak nie wycofywano się z produkcji mleka modyfikowanego dla niemowląt, które okazało się skuteczne w zapobieganiu niektórych niedoborów. 

Rozwój chorób przewlekłych dietozależnych: lata 1970-1990

Im bardziej świat przyspieszał i generował coraz tańszą, łatwiej dostępną i wysoko przetworzoną żywność, tym więcej obserwowano problemów żywieniowych.

Co prawda ograniczono znacząco choroby wynikające z niedoborów, zarówno ilościowych, jak i jakościowych, ale powstały za to „choroby z nadmiaru”. Trzeba było więc spożytkować całą wiedzę o żywieniu w celu zapobiegania i zwalczania chorób przewlekłych: otyłości, cukrzycy typu 2 i nowotworów.

Zaczęto więc tworzyć wytyczne żywieniowe dla poszczególnych populacji. Były one oparte na porównaniach między krajami, na eksperymentach na ludziach zdrowych.

Wytyczne dla Amerykanów z 1980 roku były następujące:

– unikać dużych ilości tłuszczu

– unikać żywności zawierającej dużą ilość tłuszczów nasyconych i cholesterolu

– unikać żywności pełnej cukru

– spożywać żywność o odpowiedniej ilości skrobi

– dbać o właściwą podaż błonnika

– unikać dużych ilości sodu (głównie pod postacią soli)

Doprowadziło to (a jakże!) do powstania niszy, którą chętnie zapełnili producenci żywności.

Zaczęli oni produkować żywność typu light, niskocholesterolową, niskocukrową. Zaczęto również redukować zawartość tłuszczów nasyconych w tłuszczach do smarowania – poprzez uwodornienie tworzono margaryny z olejów roślinnych (które w przyszłości zaklasyfikowane zostaną jako szkodliwe z uwagi na wysoką zawartość tłuszczów trans). 

Lata 1990 – do czasów obecnych

blank

Jak można zaobserwować – wiele przekonań, które kształtowały dotychczasowa naukę o żywieniu, było błędnych.

Część jednak okazała się mieć swoje logiczne uzasadnienie. Dziś wciąż skupiamy się na suplementacji diety u kobiet ciężarnych w odpowiednie mikroskładniki, w celu zapobiegania poważnym chorobom rozwojowym, i suplementowania niemowląt oraz dzieci.

Wiemy też, że dieta ma olbrzymie znaczenie w życiu każdego człowieka, nie tylko jako sposób na zapobieganie niedoborom i śmierci przez zagłodzenie.

Może również stymulować wydzielanie hormonów, regulować pracę poszczególnych organów i tym samym wpływać korzystnie nie tylko na sylwetkę, ale również na nasze samopoczucie. 

Co konkretnie uległo zmianie przez przeszło 30 minionych lat?

  • Pogłębiono badania nad poszczególnymi witaminami, minerałami i interakcjami z innymi substancjami w organizmie.
  • Określono rolę tłuszczów nasyconych i nienasyconych dla zdrowia człowieka. Obecnie neguje się szkodliwy wpływ wszelkich tłuszczów na zdrowie, a jedynie tłuszczów nasyconych, i to w nadmiernych ilościach.
  • Zaprzestano demonizowania jedzenia jaj i mięs czerwonych, które swego czasu obarczano główną winą za chorobę wieńcową. 
  • Zwrócono uwagę na genetyczne predyspozycje do występowania niektórych chorób przewlekłych.
  • Ustalono, w oparciu o racjonalne wyniki badań, normy żywieniowe dla poszczególnych populacji.
  • Zmodyfikowano piramidę żywieniową, w której podstawą są obecnie ruch oraz picie wody
  • Zaczęto podważać zasadność spożywania produktów odtłuszczonych i słodzonych słodzikami zamiast cukru. 
  • Kładzie się ogromny nacisk na karmienie piersią, zamiast podawania dziecku mieszanek od pierwszych dni życia. 
  • Zwiększono również nacisk na ograniczenie spożywania rafinowanej żywności.
  • Zaobserwowano, że nie tylko niedobory i nadmiary poszczególnych składników odżywczych mają wpływ na niektóre choroby niezakaźne, lecz również wzorce żywieniowe oraz sama jakość żywności. 

Dziś wiemy, że to, jak się czujemy i jak wyglądamy nie zależy od konkretnych składników odżywczych, lecz od diety i stylu życia jako całości. Zarówno złe odżywianie, jak i stres czy brak aktywności fizycznej są powodem występowania wielu chorób i złego samopoczucia u sporej części populacji. Dlatego obecnie dokłada się wszelkich starań, aby wdrażać solidną edukację żywieniowa już od najmłodszych lat. Specjaliści na całym świecie kładą nacisk na to, aby uświadamiać dzieci, młodzież i dorosłych o tym, że tylko synergistyczne działanie w obszarze aktywności fizycznej, diety oraz dbania o swój umysł, jest w stanie zapobiegać wielu chorobom niezakaźnym. 

Podsumowując, dzięki osiągnięciom dotychczasowej nauki dziś wiemy, że można poprawić jakość swojego życia oraz wydłużyć je żyjąc prosto, jedząc prosto i zażywając więcej aktywnych przyjemności w kontakcie z naturą. Takie zalecenie żywieniowe powinno funkcjonować obecnie w wytycznych dla każdego kraju, bez względu na jego stopień rozwoju.