Jak producenci fałszują zawartość cukru w produktach?

Cukier jest dziś uznawany jako jedno z największych zagrożeń współczesnej cywilizacji. Jest bardzo smakowity, powoduje cukrzycę, otyłość i wiele innych problemów ze zdrowiem, ale bardzo tani. Koncernom spożywczym bardzo zależy na tym, abyś nie rezygnował ze spożycia cukru! Sprawdź, dlaczego tak jest, i w jaki sposób sprawiają, że nieświadomie konsumujesz cukier…

Dlaczego producenci żywności pakują w konsumentów cukier?

Biały cukier i tłuszcze trans to substancja bardzo tania, łatwa do pozyskania, którą można dodać praktycznie do każdego produktu. Tym samym zwiększa się jego smakowitość – nawet teoretycznie słone wyroby mają w sobie sporą zawartość cukru, bo ten składnik bardzo dobrze wydobywa pewne smaki, a inne maskuje.

Cukier to silnie uzależniająca substancja. Pewnie sam o tym doskonale wiesz, bo lubisz słodycze i trudno Ci się pohamować przed zjedzeniem czegoś wysoko przetworzonego, z dodatkiem cukru. Tak niestety działa uzależnienie, któremu jesteśmy poddawani już od dziecka – słodycze ustawiane są zwykle na wprost wzroku dziecka, a ono samo ma naturalną potrzebę sięgania po to, co słodkie.

Producenci doskonale wiedzą, że jeśli uzależnią nas i nasze dzieci od cukru, to bardzo łatwo będzie nami sterować – wtedy wystarczy kolejna super promocja na napoje gazowane, byśmy kupowali ich ponad miarę, czy wystawienie słodyczy tuż przy kasach, by jeszcze coś wrzucić do koszyka podczas zakupów.

Wiedzą, że im więcej cukru będziemy spożywać, tym więcej słodkich produktów będziemy kupować – co napędzi ich biznes. Nie trzeba być wybitnym analitykiem, żeby wiedzieć, że w tym wszystkim chodzi o pieniądze.

Czy rezygnacja z cukru prowadzi do oszczędności?

Zwróćmy uwagę na pewną zależność – choć owoce są zdrowsze niż słodycze, to są również dużo droższe! O wiele łatwiej jest wyprodukować batona, niż wyhodować banana, szczególnie w ekologicznych warunkach. To dlatego fabryki słodyczy są bardziej „wydajne” niż plantacje bananów. 

Wielu rodziców chętnie wyda te 3-4 złote na czekoladę dla dziecka, ale kupno melona kosztującego 3-4 złote za cząstkę jest już dla nich zbyt dużym wydatkiem. Rzeczywiście, ceny owoców relatywnie biorąc, są dużo wyższe niż ceny słodyczy, co niestety negatywnie wpływa na nasze wybory żywieniowe.

Jednak świadoma rezygnacja z cukru może prowadzić do tego, że przestaniemy być uzależnieni od tego dodatku. To z kolei sprawi, że zamiast wypijać szklankę napoju gazowanego, sięgniemy po dużo mniej słodkie jabłko, i to w zupełności zaspokoi nasz apetyt na słodycze. Takich analogii można tworzyć wiele, ale nie o to mi w tej chwili chodzi.

Chcę powiedzieć, że jeśli w Twoim domu po prostu nie będzie słodyczy albo słodzonych napojów, to Twoje oszczędności z pewnością będą większe! W przypadku słodyczy kupujesz je taniej, ale za to w większych ilościach – bo dodany do nich cukier sprawia, że potrzebujesz ich dużo, i wciąż nie czujesz się dość nasycony.

Mając pod ręką tylko słodkie rodzynki, soczyste melony i wyciskane samodzielnie soki z pomarańczy, dostarczasz sobie nie tylko witamin, ale również zaspokajasz swój apetyt na słodkie dużo mniejszym kosztem energetycznym. To znaczy – zjadasz kawałek owocu i masz już dość słodkiego, choć zjadłeś zaledwie równowartość, powiedzmy, dwóch kostek czekolady, a dotychczas nigdy nie udało Ci się na dwóch kostkach poprzestać.

Spożywanie cukru wiąże się z wydzielaniem dopaminy, czyli „łechtaniem” ośrodka nagrody w mózgu, który jest odpowiedzialny za pozytywne skojarzenia z daną czynnością czy pożywieniem. Nie słyszałem o takich eksperymentach, ale jestem pewien, że gdybyś za każdym razem, gdy sięgasz po kostkę czekolady otrzymywał cios batem w plecy, to nie potrzebowałbyś wielu takich razów, żeby automatycznie na widok czekolady nie ciekła Ci ślinka, tylko jeżył się włos na głowie. Wtedy słodycz cukru z pewnością nie zalewałaby Twojego mózgu dopaminą, lecz kojarzyłaby Ci się z czymś złym. 

Producenci żywności wiedzą, że jeśli całkiem zrezygnujesz ze spożywania cukru, to zmniejszy się ilość Twoich kompulsywnych zakupów, będziesz mniej podatny na manipulację, łatwiej Ci będzie się oprzeć reklamie, a tym samym – sprawisz, że będą mniej zarabiać. Dlatego podsuwają Ci produkty, na których wielkimi literami znajdziesz napis „bez cukru” sugerując, że pomimo słodkiego smaku, są one dla Ciebie całkowicie zdrowe… i znów wyzwalając produkcję dopaminy na samą myśl o jedzeniu tego produktu!

Ile cukru zjada przeciętny Polak?

Z problemem otyłości boryka się już nawet 60% społeczeństwa. Wśród Polaków to aż 20 milionów osób, które cierpią na nadwagę lub otyłość. Spośród nich aż 3 miliony to chorzy na cukrzycę, a zaledwie 4 miliony w związku z otyłością pozostaje pod stałą opieką lekarza. Co jeszcze bardziej szokujące – tylko 1 milion cukrzyków w Polsce leczy się na cukrzycę!!!

To skrajne zaniedbanie własnego zdrowia to nie tylko wynik braku edukacji żywieniowej i zdrowotnej, ale również fatalnej opieki zdrowotnej. Należy jeszcze dołożyć do tego naszą polską mentalność, zgodnie z którą dopóki nic mnie nie boli, to nie chodzę do lekarza. A złe samopoczucie? Cóż, niejeden Polak twierdzi pół żartem pół serio, że jeśli po czterdziestce wstajesz i nic Cię nie boli, to znaczy, że nie żyjesz…

Norma spożycia cukru powinna wynosić około 5 łyżeczek, czyli około 25 gramów, według WHO. Tymczasem Polacy konsumują przeciętnie około 25 łyżeczek dziennie, co daje około 125 gramów cukru! 

Ale przecież nie zjadamy szklanki cukru dosypując go sobie do potraw. Do kawy czy herbaty zużywamy ich maksymalnie kilka w ciągu całego dnia. Te dane wynikają właśnie z cukru, który spożywamy w postaci „dodanej” czyli w popularnych produktach spożywczych. 

Czy przepisy prawa nie mogą czegoś z tym zrobić?!

Ależ oczywiście, robią! Przepisy regulujące prawo dotyczące produkcji i etykietowania żywności są niezwykle restrykcyjne. Producenci na przykład mają obowiązek wyszczególnić skład każdego produktu, i umieszczać poszczególne składniki na liście po kolei, od tych znajdujących się w największym stężeniu, do tych o najmniejszym. To jednak nie jest do końca po myśli producentów, bo w wielu produktach musieliby na pierwszym miejscu umieścić właśnie cukier – który często stanowi zdecydowaną większość artykułów spożywczych.

Producenci mają więc swoje sposoby na to, by obejść etykietowanie. I choć nie oszukają oni w ten sposób specjalistów do spraw żywienia, to nieświadomy konsument bardzo łatwo daje się wplątać w tę pułapkę. Zakładając, że znajdzie produkt, który ma wielkimi literami wypisane „bez dodatku cukru” i zada sobie trud odwrócenia opakowania, by przeczytać skład, to bardzo możliwe, że jego sumienie zostanie uspokojone, bo cukru tam nie znajdzie. A przynajmniej nie pod nazwą „cukier”…

Jak producenci ukrywają cukier na etykietach?

Nazewnictwo – tylko dla kumatych

Zwróć uwagę nie tylko na nazwę „cukier” na etykiecie produktu, ale również na inne jej zamienniki. Nie są one dokładnie tym samym co biały cukier rafinowany pochodzący z buraków cukrowych, ale substancjami bardzo zbliżonymi pod względem smaku, składu chemicznego i działania do cukru:

  • Sacharoza
  • Cukier palmowy
  • Cukier kokosowy
  • Karmel – bardzo często barwi się nim chleby, które dzięki temu wyglądają na razowe, a co za tym idzie – zdrowe.
  • Cukier waniliowy
  • Melasa
  • Dekstroza (czyli po prostu: glukoza)
  • Glukoza
  • Fruktoza
  • Maltodekstryna – to głównie węglowodany złożone, które nawet nie są słodkie, ale służą głównie do spulchniania produktów.
  • Sok owocowy – to dodatek pozornie bardzo bezpieczny i zdrowy, jednak w rzeczywistości składa się głównie z cukrów prostych i wody. Na przykład „sok z zagęszczonego soku jabłkowego” nie oznacza, że produkt jest zdrowszy o dodatek jabłek, a jedynie, że pod tą postacią przemycono do niego cukier.

Uważaj też na syropy!

Czasem do produktów spożywczych dodaje się syropy:

To tak naprawdę produkty, które pod względem składu chemicznego nie są lepsze od cukru, a wręcz jeszcze gorsze, mają również zbliżoną liczbę kalorii i taki sam indeks glikemiczny

Jeden cukier w kilku postaciach

Czasem produkty spożywcze są dosładzane więcej niż jednym rodzajem cukru. Wówczas producent stosuje sztuczkę, która mniej świadomego konsumenta ma utwierdzić w przekonaniu, że cukru nie ma wcale tak dużo – bo nie został wymieniony jako jeden z pierwszych składników na etykiecie.

W rzeczywistości cukier jest co prawda nie na pierwszym, lecz na trzecim, piątym, szóstym i siódmym miejscu z kolei – ale pod różnymi nazwami. Produkt tym samym spełnia wyśrubowane wymagania etykietowania, a w oczach konsumenta brzmi bardzo niewinnie.

To nie jest nic słodkiego, więc nie powinno tu być cukru?

Myślisz, że skoro nie jesz słodyczy, to w ogóle nie spożywasz cukru? Tu się grubo mylisz, bo cukier lub substancje słodzące zawierają też inne produkty, których nawet nie znajdziesz na półce ze słodyczami.

Płatki śniadaniowe, chleb, sos do spaghetti… może nie są to produkty o wyrazistym słonym smaku, ale przecież do słodyczy też trudno je zaliczyć…

To nie sacharoza, więc jest zdrowe?

Często wpadamy w pułapkę „zdrowych” zamienników, takich jak miód (który ze wszystkich jest najlepszy, bo naturalny i zawierający prawdziwą bombę witamin, minerałów i antybiotyków), syrop z agawy, syrop klonowy, cukier kokosowy czy inne. Są równie słodkie jak cukier, mają równie wysoki indeks glikemiczny i równie mocno sprzyjają nadwadze.

Nie dostarczają na tyle dużo dobroczynnych składników odżywczych, by usprawiedliwić ich wysoką zawartość w diecie, więc jeśli nie stosujesz ich mniej niż zwykłego białego cukru – to wcale sobie nie pomagasz.

Cukry naturalne miesza się z dodanymi

Dla wielu osób szokujący może być fakt, że soki owocowe w kartonach, choć obłędnie słodkie, nie zawsze są dobrym wyborem żywieniowym. Wybierać należy jedynie te, które nie tylko nie zawierają dodatku cukrów, ale są naturalnie wyciskane, naturalnie mętne, i których smak oraz poziom słodkości może się różnić w zależności od wykorzystanego gatunku owocu (takie informacje zawierają soki NFC – nie z koncentratu, które są dobrym wyborem żywieniowym).

W jabłkach, gruszkach, winogronach, bananach i innych owocach też jest mnóstwo cukru, to prawda. Tyle że w tej postaci, związane z pozostałymi składnikami owocu, cukry są nieco wolniej wchłaniane – bo występują w towarzystwie błonnika czy białek, które spowalniają wchłanianie cukru do krwi. Jeśli do soku wytworzonego z koncentratu pomarańczowego dodasz wody i cukru, aby był słodszy, wówczas nie uda się rozróżnić, które „węglowodany w tym cukry” występujące na etykiecie są naturalne, a które dodane.

Tak naprawdę jeśli chcesz napić się dobrego soku jabłkowego czy pomarańczowego, musisz go sam wycisnąć, wtedy masz pewność, że nie zawiera on dodatku cukru.

Niedoprecyzowane oświadczenia zdrowotne

Oświadczenia zdrowotne to bardzo ciekawe zagadnienie, które warto poruszyć na przykładzie cukrów właśnie. 

Producent nie może zasugerować wprost na opakowaniu, że produkt: przyczyni się do schudnięcia, że jego niespożycie będzie miało negatywne skutki zdrowotne, albo odwołują się do zaleceń specjalistów czy lekarzy. 

Może jednak zasugerować, po spełnieniu wymogów ogólnych oraz dotyczących etykietowania, że istnieje wyraźny związek pomiędzy spożyciem danego produktu, a zdrowiem. Przykłady? 

  • „Bez dodatku cukru” – nie oznacza, że produkt nie zawiera cukru, a jedynie, że nie został do niego dodany cukier. Może za to zawierać słodziki lub cukry naturalnie występujące w produkcie.
  • „Niska zawartość cukru” – dopuszczalna jest tu ilość 5 g/100 g produktu suchego lub 2,5 g cukru na 100 g produktu płynnego. Inaczej mówiąc – w szklance napoju rozpuszczono pół łyżeczki cukru i to jest ilość wystarczająca, by określić produkt mianem tego o niskiej zawartości cukru. 

O ile jednak producenci chętnie dzielą się informacją o rzekomym braku zawartości cukru, o tyle mniej chętnie informują dużą czcionką na przodzie etykiety o tym, że ketchup czy płatki śniadaniowe ten cukier dodany już zawierają… 

Warto pokusić się o wnikliwe przeczytanie całego składu, jeśli masz wrażenie, że coś Ci tu nie gra. 

Mniejsza porcja – więcej zjadasz!

Od czasu do czasu producenci żywności delikatnie modyfikują na przykład ilość sztuk ciastek w opakowaniu, czy gramaturę produktu. Konsumenci myślą często, że wynika to z pazerności, aby sprzedać Ci odrobinę mniej za wciąż te same pieniądze. W istocie może być troszkę inaczej – chcą Cię uzależnić i sprawić, żebyś zjadał więcej niż dotychczas.

Jak to możliwe? Weźmy pod lupę choćby ciasteczka. Jest ich 6 w opakowaniu i zwykle najadałeś się dwoma, czyli zjadałeś 1/3 produktu. Producent delikatnie zmniejszył gramaturę sprawiając, że nadal jest ich 6, ale mniejszych, i po zjedzeniu dwóch czujesz lekki niedosyt, więc sięgasz po kolejne – trzecie lub czwarte ciastko. Wówczas tak naprawdę zjadasz nie 1/3 opakowania, ale na przykład ½, i znów masz pretekst do zakupów, żeby odnowić swoje zapasy. A przy okazji – Twój własny magazyn tłuszczu rośnie…

Zakombinujmy, żebyś myślał, że zdrowo jesz!

Tak naprawdę koncerny są nastawione na długofalową „współpracę” z Tobą. Najpierw dają Ci poczucie, że jako jedyni trafiają w Twoje smakowe gusta. Potem produkują coś w wersji „fit”, przez co masz wrażenie, że Twój ulubiony producent wreszcie zadbał o ludzi takich jak Ty, dbających o linię. I gdy już przyzwyczaisz się do tego „fit” produktu z dodatkiem słodzików zamiast cukru, lub nawet faktycznie pozbawionego cukrów, oni wprowadzają na rynek nowość – ten sam „fit” produkt, ale o innym smaku, czy z ciekawym dodatkiem. Przekonany, że to również zdrowa wersja tego jedzenia, sięgasz po nią, a w praktyce została ona tylko wzbogacona o kolejny smakowy składnik, prawdopodobnie zawierający cukier lub jego pochodne. 

O tym, w których produktach możesz znaleźć cukier, choć wcale byś ich o to nie podejrzewał, przeczytasz w kolejnym moim artykule „Czy wiesz, w czym cukier jesz?”. Tymczasem zadaj sobie trud nauczenia się czytania etykiet i szacowania, ile w produkcie naprawdę jest cukru. Nie sięgaj bezmyślnie po artykuły żywnościowe, lecz czytaj etykiety i naucz się dokonywać zdrowych wyborów. A ten najlepszy? Po prostu unikanie przetworzonej żywności i sięganie po owoce w całości jako jedynie źródło cukrów w diecie!