Czy suplementacja witaminą D to sposób na COVID-19?

Odkąd pandemia COVID-19 zaczęła zataczać coraz szersze kręgi, obejmując swoim zasięgiem także nasz kraj, zaczęliśmy zastanawiać się nad tym, co można by zrobić, aby poprawić swoją naturalną odporność na koronawirusa. A gdyby jednak udało mu się zaatakować – jak najskuteczniej odeprzeć jego atak?

Trzeba przyznać, że w kwestii tej choroby postęp wszelkich badań był naprawdę piorunujący, co pozwala nam dziś, ponad rok po wybuchu pandemii w Polsce, mieć naprawdę spory dostęp do rzetelnych, naukowych informacji na ten temat. Jedną z nich jest niewątpliwie suplementacja witaminą D a wpływ na proces zdrowienia.

Czy Polacy mają w sobie wystarczająco dużo witaminy D?

Szacuje się, że nawet 90% Polaków ma niedobory witaminy D! Co więcej, u 60% z nich są to poważne niedobory – sięgające nawet poniżej 20 ng/ml. Skąd aż takie deficyty?

Przypomnijmy – w żywności witamina D znajduje się głównie w produktach zwierzęcych: nabiale, rybach, jajach, mięsie. Jednak wraz z pożywieniem przyjmujemy jej zaledwie 20% tego, ile wynosi nasze zapotrzebowanie.

Resztę, czyli aż 80% powinniśmy sobie dostarczać ze słońcem. Promienie słoneczne produkują w naszej skórze odpowiednią ilość witaminy D, gdy przebywamy w nasłonecznionym miejscu na zewnątrz przez minimum 15 minut w krótkiej koszulce i spodenkach bez smarowania odkrytych miejsc kremem z filtrem.

W naszej szerokości geograficznej warunki te można spełniać średnio przez około 4-5 miesięcy w roku. Przez pozostałą część roku słońca w ciągu dnia jest bardzo niewiele, a pogoda na tyle niezachęcająca, że nie wychodzimy z domu bez szczelnie okrywających ciało ubrań. Polak potrzebuje średnio 1000 IU witaminy D na dobę, co jest bardzo trudne w realizacji, gdyż przekłada się na duże ilości pożywienia pochodzenia zwierzęcego konieczne do spożycia. 

Spora grupa społeczeństwa jest zatem dość mocno narażona na niedobory witaminy D. To głównie osoby starsze, rzadko wychodzące z domu, osoby na restrykcyjnych dietach czy nie dojadające, weganie i wegetarianie, osoby z jasną karnacją, które unikają słońca, lub ludzie pracujący na co dzień w biurze i nie wychodzący na dwór przy ładnej pogodzie zbyt często. 

A dlaczego witamina D jest tak ważna w kontekście COVID-19?

Witamina D jest bardzo istotna dla człowieka od dnia jego narodzin, aż do samej śmierci i wielu specjalistów uważa, że powinna być włączona do standardowego programu profilaktycznego. Należy uświadamiać społeczeństwo o jej ważnej roli dla funkcjonowania całego organizmu.

Witamina D to nie tylko zapobieganie krzywicy kości i osteoporozie, ale o wiele więcej – również ma ona olbrzymi wpływ na układ odpornościowy. Wzmacnia ona funkcje limfocytów T i makrofagów, czyli „pierwszej linii obrony” przed patogenami.

Liczne badania wykazały, że osoby, które zapadają na rozmaite infekcje mają we krwi niewystarczającą ilość witaminy D. Inne wykazują również, że niedobory witaminy D mogą skutkować obniżoną czynnością płuc, czyli zmniejszoną zdolnością do reagowania na infekcje dróg oddechowych!

Jako że COVID-19 wywoływany przez koronawirusa SARS-CoV2 jest chorobą atakującą przede wszystkim układ oddechowy, powiązanie tej choroby z suplementacją witaminą D wydaje się być właściwe.

Czy można chronić się przed zachorowaniem przez suplementację?

Póki co nie wynaleziono jeszcze skutecznego lekarstwa na COVID-19. Wiemy jednak coraz więcej o tym wirusie, i na podstawie tej wiedzy naukowcy mogą tworzyć skuteczne, wdrażane obecnie szczepionki.

To jednak wciąż za mało, ponieważ osoby zaszczepione nie stają się całkowicie odporne na atak wirusa, a częściowo. Zmniejsza się jedynie ryzyko ich śmierci lub powikłań z powodu zakażenia.

Mając silny układ odpornościowy, w połączeniu ze szczepionką, będziemy w stanie o wiele skuteczniej przeciwstawić się wirusowi. 

Co mówią na ten temat badania?

Poziom witaminy D nie niższy niż 30 ng/ml według badań minimalizuje prawdopodobieństwo śmierci i złych rokowań u pacjentów z COVID-19. To już sporo, prawda?

Na niewielkiej grupie 235 pacjentów z COVID-19 mających co najmniej 40 lat, ale z prawidłowym poziomem witaminy D we krwi odnotowano ponad 50% mniejsze ryzyko wystąpienia niekorzystnych objawów, takich jak niedotlenienie, czy utrata przytomności. To również o 50% mniejsze ryzyko śmierci z powodu tej choroby!

Nieco szersze badanie obejmujące aż 14 krajów i 11321 przypadków osób pokazało, że w przypadku suplementacji witaminą D zmniejszyło się ryzyko rozwoju ostrych infekcji górnych dróg oddechowych nawet o 12%. Najlepsze efekty wykazała suplementacja codzienna dawką 1000IU lub cotygodniowa dawką 7000 IU. 

Czy warto suplementować witaminę D?

W okresie wiosenno-letnim staraj się jak najczęściej przebywać na świeżym powietrzu z odsłoniętą jak największą powierzchnią ciała. W takiej sytuacji będziesz mieć najlepszą podaż witaminy D ze słońca bez konieczności suplementacji. Jesienią, zima, a także jeśli z innych powodów nie przebywasz na słońcu, najlepiej łykać witaminę D w postaci kropli czy kapsułek.

Warto również sprawdzić, czy Twój poziom tej witaminy jest odpowiedni, wykonując odpowiednie badanie laboratoryjne. To pomoże Ci nie tylko stwierdzić ewentualny niedobór, ale również lepiej dopasować dawki potrzebne do jego uzupełnienia.

Specjaliści mówią, że wystarczający poziom witaminy D we krwi wynosi 30-60 ng/ml. Trudno jednoznacznie powiedzieć, czy suplementacja wystarczy, aby przeciwstawić się wirusowi. Na pewno jednak warto zadbać o silny układ odpornościowy zanim ta choroba nas dopadnie – nawet wtedy, gdy jest się już zaszczepionym.

Zdrowa dieta, ruch na świeżym powietrzu i suplementacja witaminą D to bardzo dobry sposób na to, by poczuć się nieco bezpieczniej w obliczu wirusa i przestać się go panicznie bać!