O tym, że sport to zdrowie, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Jednym z żywych, niezaprzeczalnych dowodów na to, że warto dbać o kondycję fizyczną, jest pan Stanisław Kowalski – najstarszy lekkoatleta w Polsce, a nawet na świecie! W tym roku obchodzi aż 110. urodziny! Czego życzyć człowiekowi z taką metryką i żelazną kondycją? Chyba tylko tego, aby się nie zatrzymywał!

Pan Stanisław Kowalski – jak zaczęła się jego przygoda ze sportem?

Urodził się 14 kwietnia 1910 roku w niewielkiej wsi Rogówek w województwie dolnośląskim. W swoim długim życiu nigdy zawodowo nie zajmował się sportem. Pracował jako kolejarz i odlewnik. Dopiero w wieku… 104 lat (!) zaczął brać udział w zawodach lekkoatletycznych. Pan Stanisław twierdzi, że nigdy nie pałał się żadną aktywnością sportową, jednak nie oznacza to, że przez całe życie się nie ruszał. Codziennie dojeżdżał do pracy rowerem pokonując na nim dystans 10 kilometrów. Nie da się więc ukryć, że to regularna, niemała aktywność przyczyniła się do utrzymania jego doskonałej kondycji.

Jakie są jego osiągnięcia sportowe?

W 2015 roku w Toruniu pan Stanisław zdobył halowe mistrzostwo Europy Masters w kategorii M100. Zdobył również rekord Europy w biegu na 100 metrów. 110-latek bierze też udział w takich zawodach jak rzut dyskiem i pchnięcie kulą. Z ubiegłorocznych 8. Halowych Mistrzostw Świata Masters wykluczyła go infekcja, jednak pan Stanisław nie zraża się tym i chętnie opowiada w mediach o tym, jak żyje na co dzień. 

Życie 110-letniego rekordzisty – jak wygląda?

Pan Stanisław Kowalski jest najstarszym żyjącym mężczyzną w Polsce, oraz najstarszym mieszkańcem swojego województwa. Obecnie nie bierze udziału w zawodach, ale nie ustaje w codziennych aktywnościach. Stara się jak najwięcej ruszać poza domem, nie wykorzystując do tego żadnych skomplikowanych urządzeń. Biega, odmierzając trasę słupami elektrycznymi albo zegarkiem. Może poszczycić się doskonałym zdrowiem – nie chodzi do lekarzy, nie zażywa na co dzień żadnych tabletek. Biorąc pod uwagę jego wiek, trzeba przyznać, że jest to prawdziwy wyczyn, którego pozazdrościć mu może niejeden 60-latek! 

Bądź jak pan Stanisław! 

Przykład pana Stanisława Kowalskiego pokazuje, jak ważna jest codzienna, systematyczna aktywność fizyczna. Wyraźnie nie służą nam okresowe „zrywy”, kiedy to okupujemy siłownie, by zrobić formę na lato. Jednocześnie ten krzepki lekkoatleta pokazuje nam, że wcale nie potrzebujemy markowych sprzętów do monitorowania aktywności fizycznej, ani karnetów na siłownię, by bić rekordy – ważne jest zaangażowanie i pasja! To wyjątkowy przypadek, który udowadnia, że nigdy nie jest za późno na to, by zacząć się ruszać – wystarczy zamienić samochód na rower i codziennie dojeżdżać do pracy, by po kilkudziesięciu latach móc normalnie funkcjonować bez tabletek i wizyt u lekarzy! 

Panu Stanisławowi należy więc życzyć kolejnych sukcesów i tego, by nie ustawał w swoich dążeniach do nich. A sobie samym życzmy pasji i wytrwałości pana Stanisława!